poniedziałek, 17 stycznia 2011

'mais vale tarde do que nunca'

Zbieram się i zbieram się do pisania tego blożka, ale zawsze coś...

Witam w 2011!

To ma być rok:
pełen podróży,
nawiązywania nowych międzynarodowych znajomości,
podtrzymywania tych już nabytych, szczególnie z tymi osobami, które niedługo wyjeżdżają-moje kochane malakas,
przekraczania swoich możliwości,
większej wiary w siebie,
czytania książek w języku angielskim (w końcu muszę skorzystać z mojej karty użytkownika w bibiotece miejskiej,w której często mam wrażenie, że ściemniają mi z dostępnym miejscem w sala da leitura :P),
większego wykorzystania języka portugalskiego w mowie i w piśmie,
więcej wyjść,
lepszej samoorganizacji,
więcej sportu- kupiłam czepek, teraz muszę w końcu trafić na basen,
wielkich miłości! :D

To nie są postanowienia, tak ma być, wszystko ma być lepsze!:) Jestem starsza i mądrzejsza ;D Ba nawet postaram się bloga prowadzić bardziej nabieżąco. Niedługo nowy semestr, więc kolejny powiew przygody.

Od tygodnia jestem spowrotem w Coimbrze, a mam wrażenie jakbym była tu dłużej. Czas oczywiście leci szybko. Dlatego ostatnie dni spędziłam na nauce i na spotkaniach z Laurą i Żaną, które niestety w 1 lub 2 tygodniu lutego wybywają. Planujemy razem jakiś wypad, jednak one jeszcze mają jakieś projekty do roboty...Mam n adzieję pojechać do miasta Barcelos, skąd pochodzi legenda o słynnym kogucie :)

Dzisiaj też pojawiła się opcja pojechania samochodem z kolegą Julio i dwoma Włoszkami do Malagi. Opcja piękna, ale gorzej z powrotem, bo ten niestety byłby już na własną rekę, a pociągi z tamtego rejonu są droższe, samoloty pewnie też.

Sto lat dla KiślAnny i Oleńki :) jutro mają urodzinki, z tej okazji życzę wszystkiego najlepszego i powodzenia w nadchodzącej sesji! Ciśnijcie!:*

P.S.Tytuł oznacza nic innego jak stare powiedzenie, znane wszystkim: lepiej późno niź wcale. Odkryte przeze mnie dzisiaj, podczas gdy przygotowywałam się w bibliotece do egzaminu z portugalskiego :) Przypadkowo się natknęłam no takie sformułowanie w słowniku i zawstydziłam  nim moich współlokatorów.

Oto polsko-grecka grupka. Chyba nie trzeba mówić kto jest  skąd.  Oczywiście sangria jako odstresowanie po egzaminach :) Niech tylko nikt mi nie mówi, że mam fajniej, bo egzaminy w innym kraju to nie takie fajne doświadczenie, szczególnie jak się ma dwa w jeden dzień.

Uciekam do portugalca, pozdrooo;)

1 komentarz: